Moje pierwsze spotkanie z Charkowem

Samochód Caritas Spes jest zaparkowany przed domem w jednej z wiosek pod Charkowem

Duże pola rozciągają się po obu stronach autostrady prowadzącej do Charkowa, we wschodniej Ukrainie. Na początku marca udajemy się do dużego miasta na wschodzie kraju, aby obejrzeć budynki wyremontowane ze środków norweskich. Nazywają to po prostu „projektem norweskim”.

Pracuję dla Caritas Norwegia i pomagamy w odbudowie, naprawiamy studnie i dystrybuujemy emergency response dla tych, którzy najbardziej tego potrzebują. To moja pierwsza podróż tak daleko na wschód.

W drodze do Charkowa mijamy kilku wędkarzy łowiących ryby pod lodem na niewielkim jeziorze. Mężczyźni w kurtkach przeciwdeszczowych i zimowych butach siedzą cicho na lodzie.


Czasem spokój przerywa dźwięk syren ostrzegających przed bombowcami, rakietami lub dronami pełnymi ładunków wybuchowych, ale ci ludzie siedzą cicho i czekają na połów ryb i być może spokój.

My, obcokrajowcy, ludzie pracujący na Ukrainie, szybko udajemy się do schronu przeciwbombowego, gdy tylko rozlega się alarm. W drodze otrzymujemy powiadomienie na aplikacji o rosyjskim ataku na Charków. Często aplikacja ostrzega jeszcze przed usłyszeniem alarmu. Głosu użyczył Mark Hamill (Luke Skywalker). Mówi stanowczo: Uwaga, alarm przeciwlotniczy, proszę udać się do najbliższego schronu. Nie bądź nieostrożny, twoja nadmierna pewność siebie jest twoją słabością. Duma oznacza upadek dla tych, którzy ryzykują zbyt wiele. Przynajmniej według aplikacji.

Jeden z Caritas Inżynierowie Spes dokonują przeglądu domu, w którym potrzebne są nowe okna.
Dzięki wsparciu Norwegii ponad 80 gospodarstw domowych we wsi Leb'yazhe w obwodzie charkowskim otrzymało pomoc w naprawie zniszczeń dokonanych w wyniku ostrzału. Na czele inżynierowie z Caritas na inspekcję mającą na celu ocenę szkód. (Zdjęcie: Caritas -Szczególnie)

Donbas

Skręcamy do restauracji przy drodze i szybko mijamy pracownika, który rozpoznaje ludzi takich jak my (cudzoziemców, którzy chodzą do schronów przeciwbombowych). Z krzywym uśmiechem wskazują w kierunku schronu przeciwbombowego. Szukamy schronienia poza rzeczywistością większości Ukraińców. Kontynuują dzień bez przerwy.

Charków przeżył swoją część wojny. Nigdy nie zajęte, ale częściowo zbombardowane. Ruiny kilku centralnych budynków, takich jak zbombardowany główny posterunek policji, stanowią przypomnienie, że może się to zdarzyć ponownie. Miasto przez krótki okres było stolicą Ukrainy i stanowi bramę wejściową do bardziej uprzemysłowionej części kraju – Donbasu, który obecnie znajduje się częściowo pod kontrolą Rosji. Mimo że zgodnie z nową ustawą językową wszystkie plakaty reklamowe są w języku ukraińskim, w mieście przeważa ludność rosyjskojęzyczna. Wiele osób czuje się najbardziej komfortowo w języku rosyjskim, zwłaszcza osoby starsze

Większość ludzi mówi po rosyjsku.

W Charkowie przeprowadzam wywiad z kobietą odpowiedzialną za nasz projekt. Nakręcę krótki klip wideo, żeby promować naszą działalność i poinformować ją, że potrafi mówić zarówno po angielsku, jak i po ukraińsku. Myślę, że robię jej przysługę, oferując oba języki, ale ona tylko na mnie patrzy. Nie wiem, czy ona dobrze mówi po angielsku, więc szybko dodam: powiedz to po ukraińsku, a my przetłumaczymy. „Czy mogę mówić po rosyjsku?” – pyta. Oczywiście, że tak myślę. Prawie wszyscy tutaj mówią po rosyjsku. Ukraińcy, których językiem ojczystym jest rosyjski. Nie mniej ukraiński z tego powodu.

Niektórzy moi ukraińscy koledzy w Kijowie się z tym nie zgadzają. Na Ukrainie mówi się po ukraińsku - często to stwierdzano. Niektórzy mówią po rosyjsku, ponieważ byliśmy okupowani przez Imperium Rosyjskie, a później przez Sowietów, ale wielu moich zachodnioukraińskich kolegów twierdzi, że naszym językiem jest ukraiński. Wojna zaostrza linie podziału i ważne jest, aby stanąć po właściwej stronie, również pod względem językowym.

Starsza pani w Charkowie wypełnia formularz o pomoc pieniężną
Ponad 1100 rodzin otrzymało elastyczną pomoc pieniężną finansowaną przez Norwegię w niektórych wyzwolonych wioskach w obwodzie charkowskim wiosną 2023 r. Tutaj odbiorcy otrzymują pomoc od Caritas -personel wypełniający formularze aplikacyjne. Dzięki pomocy pieniężnej mogą robić różne zakupy, płacić rachunki itp. (Zdjęcie: Caritas -Szczególnie)

Spanie w piwnicy hotelu

Alarm włącza się co dwie, trzy godziny. Siły ukraińskie zestrzeliły kilka rosyjskich myśliwców, a Rosjanie odpowiadają atakami. Naprawdę nie ma sensu spać w pokoju hotelowym, skoro i tak będziemy musieli pójść do schronu, gdy rozlegnie się alarm. Śpimy w piwnicy hotelu. W porządku.


Z norweską karimatą i śpiworem kładę się w kącie pokoju, który wygląda jak stara sala balowa z lepszych czasów. Pewnie odbyło się tu i wesele, i pogrzeb. Teraz nadeszła pora na to drugie. Choć wojna jest piekłem, nie oznacza to, że ludzie nie marzą o lepszym jutrze i nie wspominają szczęśliwego wczoraj.



Nie czuję się niekomfortowo tam, gdzie leżę. Właściwie to całkiem wygodnie, gdy pomyślisz o tych, którzy leżą z przodu, w śpiworach, 40 kilometrów dalej, przy minus 15 stopniach, i czekają.

Blok mieszkalny w miejscowości Milova, w obwodzie charkowskim
Kiedy wieś Milowa w obwodzie charkowskim znalazła się w ogniu krzyżowym między siłami ukraińskimi i rosyjskimi, wiele mieszkań uległo zniszczeniu. Dzięki wsparciu Norwegii, Caritas można by wykonać proste naprawy w 60 mieszkaniach należących do samotnych rodziców, osób starszych, przewlekle chorych i niepełnosprawnych. (Zdjęcie: Caritas -Szczególnie)

Mobilizacja żołnierzy

Pewnego wilgotnego wieczoru w Kijowie, na kilka dni przed moim wyjazdem do Charkowa, rozmawiałem z Finem walczącym po stronie ukraińskiej. Opowiadał o życiu na froncie, zimnie i rosyjskiej taktyce. Szeregi młodych mężczyzn, nowo przybyłych żołnierzy rosyjskich, wysłanych przeciwko ukraińskim siłom obronnym. Oczywiście, że wszyscy zostaną zabici – powiedział sucho – ale „plan” daje rosyjskim dowódcom okazję, by zobaczyć, gdzie utknęli Ukraińcy. Według mnie to dość makabryczny sposób postępowania. „Tak, dobrze znamy Rosjan” – mówi Fin, biorąc łyk wina wiśniowego, które oboje pijemy, i uśmiecha się ponuro.

Walka o ziemię trwa, a debata polityczna na temat mobilizacji jest ożywiona. Ukraińskie wojsko chce teraz zmobilizować 500 tys. Ukraińców, czyli 1,3 proc. ludności kraju. W Norwegii oznaczałoby to, że 72 000 mężczyzn i kobiet musiałoby się stawić w najbliższym punkcie zbornym. Nie wiem, jak byśmy zareagowali.

Wielu zmobilizowanych nigdy nie powraca. Nie mobilizujecie się, żeby odstraszać, ale dlatego, że chcecie przesunąć front, co z kolei oznacza, że więcej ludzi zginie na froncie, aby uzyskać nowy front.

Mobilizacja ta nie cieszy się więc szczególną popularnością. Projekt ustawy utknął w parlamencie. Projekt ustawy zawiera tysiące proponowanych poprawek. Brakuje nie tylko broni i amunicji. Także wola polityczna na rzecz nieuniknionego – mobilizacji. Nikt nie chce brać na siebie pełnej odpowiedzialności za zniszczenie pokolenia. Pytanie brzmi, czy ktokolwiek przetrwa politycznie tracąc połowę kraju, jeśli Rosja dostanie czas na podjęcie działań. W wojnie nie ma dobrych rozwiązań, ale niektóre wybory mogą być nieuniknione.

Starsza Ukrainka uśmiecha się, pokazując torbę z jedzeniem, którą otrzymała od organizacji pomocowej Caritas
Caritas - Spes zajmuje się działalnością humanitarną na wschodzie Ukrainy od 2014 roku. Ta pani jest jedną z osób otrzymujących pomoc. (Zdjęcie: Caritas -Szczególnie)

Putin przegra

Wracając do domu z Charkowa, po tygodniu spędzonym w piwnicy, mijamy kobietę na poboczu drogi w małej wiosce. Ona zbiera śmieci. Może rzeczy, które ludzie wyrzucili przez okno. Albo problemy, które się piętrzą, gdy wszyscy skupiają się na wojnie. Podczas gdy armia rosyjska powoli posuwa się na zachód, starsza kobieta podąża w tym samym kierunku, ale ma inny cel. Podczas gdy jeden z nich przynosi nieszczęście, starsza pani walczy o swoją Ukrainę, realizując powoli małe projekty porządkowe, będąc o krok od przeszłości, którą teraz desperacko próbuje oczyścić.

Czy arogancja jest przyczyną upadku Ukrainy? Ostatecznie Putin przegra. Może nie na miejscu, może nie teraz, ale Rosja nie ma przyszłości u swoich ukraińskich sąsiadów. Dzięki naszemu wspólnemu wkładowi Ukraina nie stanie się państwem wasalnym wobec Moskwy. Pomagają nam w tym żołnierze walczący na froncie niczym lwy oraz ukraińskie społeczeństwo obywatelskie, które wspiera państwo w odbudowie kraju. Moją nadzieją jest, że Ukraina zazna pokoju, na jaki zasługuje, na własnych warunkach, bez utraty całego pokolenia.